..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » Menu

   » Recenzje

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

PRZEZNACZENIE



To była piękna, ciepła, gwiaździsta noc. Niebo nad moczarami nie było widoczne, przesłaniała je mgła rozciągająca nad lasem i ruinami.
Pomiędzy murami niegdyś wspaniałego miasta przechadzała się powoli postać w srebrzystoszarym płaszczu. Kaptur miała nasunięty na głowę, tak że twarz kryła się całkowicie w jego cieniu.
- Więc tak teraz wygląda niegdyś wspaniała Halinea. – powiedziała cicho, niby do siebie. – Widać nadal przepych starej stolicy. – Głos świadczył, że właścicielem była kobieta. – Wkrótce twój los, wspaniałe miasto, podzieli cały świat.
Miała piękny, a zarazem smutny głos.
Wciąż spacerowała dawnymi ulicami zniszczonej niegdysiejszej stolicy królestwa elfów. Dopiero teraz zaczęła rozumieć, w co właściwie została wmieszana. Niestety było już za późno na odwrót. Czuła ze z minuty na minutę zbliża się nieunikniony koniec starego świata. Niestety to, co do tej pory znała skończy się.
Powstanie nowy ład. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja i moi ludzie przyłożymy nasze ręce do tego. – Myślała.
Z pozoru postąpiła nierozważnie przybywając na moczary sama. Przecież jak by nie patrzeć jest to dom tych, którzy odeszli już z tego świata. A jednak nie bała się. W końcu wcale taka sama tu nie jest. Ma przecież swój cień (często tak właśnie go nazywała, jej Cieniem). Cień, który pojawiał się zawsze, gdy go potrzebowała. Gdy tylko coś jej zagrażało. Chronił ją, pilnował jej bezpieczeństwa.
HA, a właściwie, czemu jestem aż taka ważna? Czemu mnie ochraniasz? Przed kim? Czym sobie zapracowałam żeby ktoś chciał nastawać na moje życie? Przecież jestem nikim. Jestem bękartem, który nie wie nawet, kim jest jego ojciec.
- Jesteś królową. – W ciemności rozległ się głos mężczyzny. Wiedziała doskonale, do kogo należy. Wyczuwała też od dawna jego obecność. – Ktoś, kto jest nikim nie może zostać władcą Elfów.
Uśmiechnęła się do siebie.
- W końcu się pojawiłeś.
Nawet nie drgnęła, gdy wyłonił się z cienia.
- Nie mylisz się jednak. Kończy się pewna epoka, a ty będziesz miała okazję to zobaczyć.
- HA, zobaczyć!? Raczej przyczynić się do tego. – Wybuchła. – Co się ze mną stało? – Tym razem dała się słyszeć pewna rozpacz w jej głosie.
- Zostałaś królową. – Odparł szyderczo.
- Przecież wiesz ze nie o to mi chodzi.
- Wiem. Niestety nie mogę ci pomóc.
Nadal stała tyłem do niego. Przez plecy miała przewieszony wspaniały miecz. Przepiękna broń dwuręczna. Ostrze, które mogło przeciąć dosłownie wszystko, było pofalowane. Jego rękojeść skręcona na kształt rogu jednorożca. Był to oręż króla elfów. Tylko władca mógł go nosić, a teraz ona miała do niego prawo. Długo w milczeniu przyglądał się tej broni. W końcu podszedł do niej bliżej. Stali teraz ramie w ramie. Po raz pierwszy spojrzała w jego stronę.
- Co mnie czeka? – Zapytała cichutko nie oczekując odpowiedzi. – Jak to się dla mnie wszystko skończy? Jak już pomszczę matkę i siebie? Przecież stracę sens dalszego życia. Nic po za tym nie trzyma mnie tu na ziemi. Nie prosiłam się o koronę, o władzę, o...- Przerwała na moment. – O Armię.
- Będziesz miała nowy cel.
- HA, jaki? Mnie na niczym nie zależy. Na niczym oprócz vendetty.
- Na razie. – Uśmiechną się szyderczo.
Wiedziała, że jej nic więcej nie powie. Nigdy jej nie mówił wiele. Skrywał jakąś mroczną tajemnicę. To ja bardzo pociągało. Fascynowało ja wszystko, co mroczne. Każde ich spotkanie wywoływało w niej dreszcz ekscytacji i pewnego podniecenia.
Przed oczyma staną jej obraz z przed jakiegoś czasu. Łucznicy, oni szukali jej i współtowarzyszy. Bała się wtedy. Myślała, że już jest po nich. I wtedy, gdy jej ręce ruszyły w kierunku mieczy, a ona sama była gotowa do walki, w której nie miała najmniejszych szans, wrogowie unieśli się wysoko do góry. Na obliczach ich malowało się przerażenie. Nie trwało długo, już po chwili tajemnicza siła skręciła im karki. Bezwładne zwłoki elfów pospadały na ziemię. Wywołało to w niej jedynie dziwne podniecenie. Wiedziała już, jej cień był w pobliżu. Wyczuwała jego obecność, bardziej intuicyjnie niż zmysłami. Od tamtej pory każde ich spotkanie budziło w niej to samo dziwne podniecenie, tą ekscytację.
Odwróciła się przodem do niego. Wyciągną rękę. Jednym pewnym ruchem zdjął jej kaptur z głowy. Ukazała mu się jej śliczna delikatna twarz o smutnym wyrazie oczu i bladym uśmiechu. W jej pięknych ciemnych oczach palił się jakiś nie zrozumiały płomień. Miała ciemno miodowe włosy wpadające w kasztan. Czoło jej zdobiła mithrilowa opaska z gwiazdą na środku.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak jesteś piękna.
Uśmiechnęła się lekko. Położył prawą dłoń na jej policzku i pogładził go delikatnie. Poczuł jak powoli, lecz zdecydowanie jej usta musnęły środek jego dłoni. Nie mogła już dłużej ukrywać jak ją pociąga. Nie umiała być dłużej obojętna. Jej dłonie powędrowały pod jego kaptur. Palce wplotły się w ciemno brązowe włosy. Przysunęła twarz do jego. Ich usta się spotkały w pocałunku.
Po przez wargi przelały się na całe jej ciało przyjemny dreszcz i towarzysząca jemu fala ciepła.
Czuła jak pragnie ją mieć. A mimo to wyczuwała strach, który go ogarniał.
W jego objęciach poczęła się cofać, on kroczył za nią. Wciąż trwali w pocałunku. Plecami natrafiła na ścianę.
Całe jej ciało drżało z podniecenia, gdy zaczął ją pieścić. Nie przestawał całować dziewczyny. Jego usta powoli zaczęły wędrować od ust ku szyi. Pieścił ja delikatnie językiem. Zsunęła mu kaptur. On sięgną w kierunku miecza. Zdjął go i upuścił obok nich.
Nagle poczuł palący ból na szyi. Aż sykną. Och, czemu zapomniał o bransolecie. Delikatnie a za razem stanowczo schwycił ją za lewą rękę poniżej bransolety. Przyparł do muru. Druga ręką rozpiął jej płaszcz, który opadł na ziemię.
Teraz powędrował poprzez całe ciało ku udom. Przez rozcięcie wsuną dłoń pod suknię. Suną teraz do góry.
Jęknęła. Czuła jak ogarnia ją rozkosz. To były dla niej nowe doznania. Po raz pierwszy mężczyzna ją tak dotykał. Czuła coraz większe podniecenie. Ale przecież....
- Och nie! Nie powinniśmy – jęknęła
- Na to chyba już za późno. – Szepną jej do ucha. Miał pewien siebie głos.
Był już bardzo podniecony. Nadal więził jej lewą rękę, trzymał ja w bezpiecznej odległości. Bransoleta stanowiła dla niego ogromne zagrożenie. Powoli delikatnie zaczął zsuwać jej suknię.
- Nie... – Ponownie jęknęła.
Nie panowała jednak nad własnym ciałem, chociaż wiedziała, że nie powinna tego robić. Nie z nim. Bynajmniej, dlatego że on jest człowiekiem a ona, elfką. Ani dla tego, iż jest królową. Czuła, że to, co teraz robią przyniesie poważne konsekwencje, nie miała jednak pojęcia, jakie.
Pomimo obaw z wolna rozbierała go. Kiedy oboje byli już nadzy delikatnie zmusił ją by położyła się na ubraniach, które były rzucone na ziemię. Lewą rękę przytrzymał nad głową. Delikatnie ręką rozsunął jej nogi. Cichutko z rozkoszy zajęczała. Podobało mu się jak jej ciało poddawało się jego woli. Miał nad nią władze. Powoli wszedł w nią. Pisnęła z bólu.
- Ty... ty... nie miałaś jeszcze mężczyzny? – Znał doskonale odpowiedź a mimo to zapytał.
Nic mu nie odpowiedziała. Poruszył się powoli. Starał się być delikatny. Robił to tak żeby sprawiać jej jak najmniej bólu. Co chwila przystawał tylko po to żeby cieszyć się jej widokiem. Wsparty na łokciach pochylał twarz żeby ja pocałować ponownie. Należała do niego.
Uśmiechną się triumfująco.
Nie powinien tego robić. Mógł temu zapobiec. Do tej pory sądził, że nie dopuści do tego. Pragną ją mieć, a jednak bał się konsekwencji. Teraz było już za późno. Już było po wszystkim zmęczony położył się obok niej. Dopiero teraz zwolnił jej rękę. Przytuliła się do niego. Płakała. Delikatnie ujął jej twarz. Uśmiechną się do niej.
Była przerażona tym, co się stało, chociaż w głębi duszy czuła błogie zadowolenie.
- Co teraz będzie? My nie powinniśmy byli... prawda? Tak nie powinno się stać.
- Czas pokaże jak źle się stało.
Źle postąpiłem nie powinienem był ulegać pokusie. – Pomyślał.
Uśmiechną się do niej ciepło. Usnęła w jego ramionach.
Gdy się zbudziła nad ranem była całkowicie ubrana. Miecz leżał obok niej. Nigdzie jednak nie było jego śladu. Pomyślała, że to był pewnie sen. Tak bardzo chciała w to wierzyć.
Niestety już niedługo miała się przekonać, że wcale jej się to nie śniło...



strony: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10]
komentarz[25] |

Komentarze do "Przeznaczenie"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Kerm
Engine by Khazis Khull based on jPortal


   Sonda
   Czy ewolucja idzie w dobrym kierunku?
Jasne, tylko tak dalej.
Nie mam zdania.
Nie wszystko mi się podoba, ale
Nie widzę potrzeby.
To krok wstecz.
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Bogowie greccy
   Fantasy jako ...
   Apokalipsa 20...
   Przeznaczenie
   Wilkołaki
   Bogowie grecc...
   Legenda o kró...
   Chupacabra
   Egipscy Bogow...
   Inspiracje ku...

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.028187 sek. pg: