Szukaj |
>NASZE STRONY |
MAIN |
|
|
GRY FABULARNE |
|
|
GRY cRPG |
|
|
FANTASTYKA |
|
|
PROJEKTY |
|
|
|
|
Statystyki |
userzy w serwisie: gości w serwisie: 0 |
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
*** ***
Telefon dzwonił uparcie. Krzysiek odrzucił poduszkę z twarzy i spojrzał na zegarek - dochodziła druga w nocy. Zamknął oczy i po omacku wyszukał słuchawkę.
- Tak, słucham - wymruczał sennie. Odpowiedział mu równie zmęczony glos.
- Krzysiek?
- Tak, to ja. Z kim mam przyjemność?
- Piotrek - usłyszał po dłuższej chwili.
- Eee... Jaki Piotrek?
- Dowódca bunkra nr 7 - odpowiedział tym razem glos pełen powagi. Krzysiek momentalnie doszedł do siebie.
- O Rany! Kopę lat! Co u Ciebie?
- Zatrzymałem się w hotelu niedaleko, możemy się spotkać?
- Jasne. Może jutro w jakimś pubie?
- Nie. Teraz - głos był jakby nieobecny.
- Teraz? Przecież jest środek nocy.
Piotrek chwilę zwlekał z odpowiedzią, wziął ciężki wdech i zaczął bardzo powoli.
- On wrócił.
- On? - zapytał zniecierpliwiony.
- Jeździec Burzy - usłyszał wypowiadane prawie szeptem słowa. Nie mógł się powstrzymać, aby nie parsknąć śmiechem.
- Ach tak...
- Proszę Cię, to ważne! - głos Piotrka drżał. Krzysiek naprawdę się przeraził, nie pamiętał, aby w dzieciństwie kiedykolwiek Piotrek był w takim stanie. Mimo, że niezbyt podobała mu się perspektywa opuszczenia łóżka, uznał, że to naprawdę coś ważnego.
- Dobra, daj adres...
*** ***
Zapłacił taksówkarzowi i wyskoczył na deszcz. "Co ja tu robię?" - powtarzał sobie w myślach. Dochodziła 3.30. Rzucił się biegiem w stronę wejścia. W recepcji nie było nikogo.
Spojrzał jeszcze raz na kartkę z adresem.
- Pokój nr 7... - wymruczał z grymasem na twarzy.
Zapukał do drzwi. Usłyszał nieśmiałe "proszę". W pokoju panował półmrok, paliła się tylko lampka nocna koło łóżka. Piotrek stał twarzą do okna.
- Jestem - zaczął Krzysiek nie bardzo wiedząc, co powiedzieć.
- Cieszę się - ton głosu mówił coś zupełnie innego.
Coś, co stało na stoliku nocnym, przykuło uwagę Krzyśka. Były to ustawione w szyk, gotowe do walki figurki obrońców bunkra nr 7. Trochę z boku leżały dwie figurki snajperów. Jeden nie miał nóg, drugi głowy i rąk, obaj byli solidnie osmaleni. Był to efekt wprowadzenia na pole walki pocisków taktycznych - małych petard chińskiej produkcji. Krzysiek uniósł lewą rękę i spojrzał na jej wewnętrzną cześć, na małą bliznę - pamiątkę po uszkodzonej głowicy taktycznej, która eksplodowała przedwcześnie, zanim została zrzucona na pozycje wroga. Zacisnął pięść i spojrzał w stronę okna. Piotrek stał teraz twarzą do niego. W niczym nie przypominał tego chłopaka z przed lat. Zawsze dumny, zadziorny, gotów podjąć każde wyzwanie, nawet, jeśli przeciwnikiem był rozpędzony motocykl, stał teraz, zmarnowany i słaby. Włosy miał rozczochrane i nie zadbane, oczy, zawsze żywe teraz podkrążone tępo spoglądały gdzieś w przestrzeń za plecami Krzyśka. Twarz nie ogolona i pomarszczona sprawiała makabryczne wrażenie. Przyglądali się sobie dłuższą chwilę, żaden nie odważył się przełamać ciszy. W końcu Krzyśkowi przestało się to podobać.
- Co się dzieje? Nie wyglądasz najlepiej.
- Jeździec Burzy wrócił - Piotrek opuścił głowę i zacisnął pięści.
Krzysiek nie miał zamiaru śmiać się dwa razy z tego samego żartu.
- Nie wygłupiaj się. Co się dzieje? Masz jakieś problemy? Cos się stało w domu?
- Moim jedynym problemem jest on! - był bliski płaczu.
- Jeździec Burzy? - Piotrek powoli pokiwał głową. - No skoro już tu jestem w środku nocy - usiadł na łóżku - to może mi opowiesz od początku, o co chodzi.
- Rzuciłem mu wyzwanie, wtedy, na drodze, kiedy mnie zepchnąłeś. I on teraz wrócił, aby rozstrzygnąć pojedynek - mówił spokojnie. ale cały drżał.
Krzysiek zaczynał już się irytować. Z ulicy dobiegł warkot silnika. Piotrek rzucił się na podłogę, zwinął w kłębek i zaczął głośno szlochać. Krzysiek doskoczył do niego i pomógł mu usiąść na łóżku.
- Co ci?
- To Jeździec!
- Jaki jeździec? Przestań już, to był zwykły Harley, motor, jakich pewnie setka w mieście!
- Mowię ci, że to on, prześladuje mnie!
- Daj spokój! Przecież to była zwykła zabawa! Wymysł dziecięcej wyobraźni!
- Jak możesz tak mówić? - ciągnął Piotrek przez łzy - przecież widziałeś go, tyle razy, zawsze kiedy przychodziła burza...
- Co widziałem? Widziałem motocykl. Jakiegoś ekscentryka, który kochał jeździć na Harleyu w czasie burzy. Wtedy mogliśmy sobie mówić, że to on rozwozi burzę, ale te czasy już minęły.
Piotrek odwrócił się i rzucił twarzą na łóżko.
- Dorośnij! - Krzysiek wstał. Piotrek głośno szlochał. Wyglądał żałośnie. - Słuchaj, ja już pójdę, jakby co to dzwoń, masz mój numer- czekał chwilę na odpowiedź, ale nie doczekawszy się jej opuścił pokój. Przystanął na chwilę przed wejściem do hotelu. Otworzył buzię i łapał w nią deszcz, tak jak robił to za dawnych lat z Piotrkiem.
strony: [1] [2] [3] |
komentarz[9] | |
|
|
|
|
|
Komentarze do "Jeździec burzy" |
|
|
|
|
|
© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Kerm
Engine by Khazis Khull based on jPortal
|
|
|